thursday, 9 december otwarte 12 — 19
Galeria Miejska Arsenał

Stary Rynek 6, Poznań
T. +48 61 852 95 02
E. arsenal@arsenal.art.pl

Godziny otwarcia:

Poniedziałek: nieczynne
Wtorek – Sobota: 12 — 19
Niedziela: 12 — 16

Roman Opałka

Wystawa 16 prac jednego z najwybitniejszych i najbardziej znanych na świecie twórców polskich, obejmuje także autoportrety i instalację dźwiękową. Ekspozycja ta w poszerzonej wersji reprezentowała Polskę na ubiegłorocznym Biennale Sztuki w Wenecji (1995).

Roman Opałka, ur. 1931, studiował w PWSSP w Łodzi oraz w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, którą ukończył w 1956. Od 1977 mieszka i pracuje we Francji.

Bożena Kowalska O Romana Opałki postawie egzystencjalnej

Mogło się zdawać, że po przetoczeniu się dziejów malarstwa od Altamiry i Lascaux do naszych czasów, zwłaszcza zaś po Malewiczu i Mondrianie, Duchampie i Yves Kleinie, nic już nowego i nic wielkiego nie może się zdarzyć. (…)

A jednak powstała kolejna, równie odkrywcza i ważka koncepcja malarska: Romana Opałki; dając świadectwo niewyczerpywalnym możliwościom ludzkiej myśli i wyobraźni. (…)
Opałka podjął jedno z zagadnień najbardziej zagadkowych i różne interpretowanych przez filozofów: zagadnienie czasu. By wyrazić ten problem, wraz z jego nieodwracalnymi konsekwencjami dla ludzkiego życia, znalazł artysta genialny w swej prostocie pomysł użycia progresywnego liczenia, które wypełnia czas jego egzystencji fizycznej aż po śmierć. Realizacja tego programu w formie obrazów liczonych stanowiących detale całościowo pojętego dzieła, ale też każdy dla siebie będących odrębną całością, zmusza widza do medytacji. (…) Ideę artysty: odnotowywania upływającego czasu uwyraźnia nagrany na taśmie jego głos wyliczający kolejne liczby w trakcie ich pisania i precyzyjnie, co dzień jednym zdjęciem realizowana dokumentacja fotograficzna jego twarzy, ujawniająca biologiczny proces starzenia. Dla artysty szczególne znaczenie ma jeden leszcze wskaźnik przemijania, który ani na moment nie pozwala mu zapomnieć o jego zbliżającym się – jak to ładnie nazywa – spotkaniu z rozstaniem: w ciągu narastających wolno Detali – ich zbliżanie ku bied przez dodawanie do tła każdego kolejnego obrazu jednego procentu bieli. Oznacza to dla twórcy nieustanne zachowywanie wiadomości zmierzania ku własnemu końcowi, i jest to jeden z niezwykłych fenomenów postawy artysty.

Filozofowie, podejmujący problemy egzystencjalne, w różny sposób próbowali rozwiązać zagadnienie tragizmu śmierci i lęku przed nią. Artur Schopenhauer w kontemplacji, która jest też sposobem najwyższego poznania, upatrywał możliwości zapomnienia o trwogach i cierpieniach. Opałka swoje liczenie traktuje sam dla siebie jako formę medytacji. Powiada wszak: Każdy detal jest wyrazem rozważań nad przeszłością i przyszłością istnienia. Seren Kierkegaard utrzymywał, że choć życie jest doczesne, człowiek widzi je pod kątem wieczności i dąży do niej poprzez tworzenie systemów religijnych, które ją mają zapewnić. W tym m.in. sensie jest człowiek syntezą skończoności i nieskończoności, czasowości i wieczności, konieczności i wolności. Opałka w swojej postawie zamyka i jednoczesne symbolizuje te wszystkie rodzaje syntezy. Wyznaczając swoim liczeniem drogę do nieskończoności – mówi o potrójnej skończoności swojej i swojego dzieła. Pierwszą stanowi diagonalne zamknięcie Detalu od zaczynającej go liczby w lewym górnym narożu płótna po kończącą je ostatnią liczbę w prawym, dolnym narożu. Nie dopuszcza to możliwości jakiejkolwiek zmiany w płaszczyźnie obrazu: ani dodania, ani ujęcia czegokolwiek. Jest to więc skończoność doskonała. Druga skończoność jest stanem bytu; pozostaje otwarta póki istniejemy i mamy w sobie dość życia, umrzeć. Trzecia stanowi zamknięcie procesu twórczego artysty w wymiarze czasowym, jest skończonością zdefiniowaną przez nieskończoność i w tym sensie śmierć artysty stanie się obiektywnym i kończącym jego dzieło.

Martin Heidegger, uznający trwogę jako naturalny stosunek do istnienia, a nade wszystko do nieuchronnej śmierci, twierdził, że życie jest istnieniem ku śmierci i ucieczką przed nią. Uważał, że nie ma ono żadnego, apriorycznie ustanowionego celu, ale nabiera sensu, jaki człowiek mu sam nada. Opałka potrafił przez wynalezienie swej uniwersalnej idei filozoficzno-artystycznej nie tylko swemu życiu nadać sens, ale oswoić śmierć i jako niezbędny, niemal zwycięski element, włączyć w swoje dzieło. Zwycięski, ponieważ ostatnia cyfra, jaką napisze – będąc wyznacznikiem kresu jego życia – będzie też jednocześnie zakończeniem jego dzieła, ważnym więc i uroczystym, jeśli nie radosnym momentem, na który twórca czeka. Finis coronat opus – głosili starożytni Rzymianie. Skoro więc koniec wieńczy dzieło, pozwalając je dopiero w pełni ocenić – jest to oczekiwanie ekscytujące, pełne ciekawości i – jak każde oczekiwanie – niecierpliwe. Jednak, paradoksalnie, sam jego twórca nie będzie mógł a posteriori dokonać jego oceny. Jeśli więc według Heideggera śmierć, w najdalszym sensie, jest zjawiskiem życia, to dla Opałki stanowi też ona niezbywalny element jego idei twórczej.

Jest to pierwsza i jedyna dotąd koncepcja, gdzie podniecające zbliżanie do zamknięcia dzieła jest równocześnie zbliżaniem się do własnego kresu. Ale życie artysty, dzień po dniu zakodowane w nieśmiertelnym liczeniu, nagranym głosie i fotograficznej dokumentacji jego fizycznego przemijania – przetrwa; dając świadectwo z niczym nieporównywalnej, nieledwie heroicznej jego postawy. Około dwustu płócien – bo tyle, wedle swych obliczeń, zdoła zapełnić cyframi – stanie się przesłaniem dla następnych pokoleń: o sensie i celu życia, jego atrybutach i akcydensach, jego przemijaniu i przetrwaniu niezatartym śladem poza śmierć, l to jest swoista eschatologia Opałki. (…)

Między sztuką Opałki a filozofią istnieje niemożliwy do przeoczenia paralelizm. Różnica polega na tym, że filozof tworzy konstrukt myślowy, artykułowany słowami; Opałka swoją filozoficzną postawę wyraża i zaświadcza życiem i aktem twórczym, które się stały jednym. (…)

Głębi egzystencjalnej koncepcji dzieła Opałki odpowiada nieporównana doskonałość stworzonej dla jej przekazania artykulacji malarskiej. Doskonałość ta polega na pełnej adekwatności języka przekazu w stosunku do treści przesłania. Doskonałość tę określa asceza i dyskrecja wypowiedzi, jej czystość i całościowość, z której każdy element składowy (Detal) jest taki sam z pozoru, a jednak ewidentnie różny od pozostałych. Doskonałość tę oznacza wreszcie – niezamierzone przez artystę, ale przecież współgrające z uniwersalnością i zobiektywizowaniem koncepcji myślowej – harmonijne i emanujące ciszą, hieratyczne piękno liczonych obrazów.

Recenzja

Gazeta Wielkopolska 11.05.96 Odliczanie do nieskończoności

Dwadzieścia pięć lat temu Roman Opałka rozpoczął odliczanie. Do dziś na swoich obrazach wymalował kilka milionów kolejnych liczb. Stał się dzięki nim jednym z najbardziej znanych polskich artystów na świecie.

Mieszkający na stałe we Francji artysta gościł w poznańskiej Galerii Miejskiej Arsenał. W środę została tam otwarta wystawa Kartki z podróży, na której pokazał on kilkanaście swoich prac. Prac, które sprzedawane są w najbardziej prestiżowych galeriach na całym świecie.
Roman Opałka, malując na papierze lub płótnie następujące po sobie liczby, również je wypowiada i nagrywa na taśmie magnetofonowej. Po każdym takim seansie fotografuje swoją starszą o dzień twarz. Chce zarejestrować przemijanie.

Przechytrzyć śmierć

Dzieło Romana Opałki nie kończy się wraz z zapełnieniem płótna. Artysta zamierzył uczynić ze sztuki zapis własnego życia. Przerwanie odliczania jest równoznaczne ze śmiercią, ale dzieło nie zostanie w ten sposób przerwane. Kolejne liczby dążą przecież do nieskończoności, żadna z nich nie będzie ostatnią.
Sztuka Opałki pozostaje jednak przede wszystkim jednostajnym opisem przemijania. Zapisem wstrząsającym i dramatycznym, bo pozbawionym anegdoty. Monotonne odliczanie stało się dla artysty sposobem na życie i… na śmierć.

Jogging i awangarda

Opałka mówi o sobie, że jest artystą awangardowym. Czuje się przy tym indywidualistą – być może jednym z ostatnich. Podczas gdy współczesna sztuka pędzi przed siebie niemal na oślep, zaskakując coraz bardziej szokującymi efektami, on postanowił trwać przy realizacji własnego pomysłu sprzed lat.
Dzięki temu – jak mówi – może myśleć i rozumieć świat, może spacerować, podczas kiedy inni w sztuce uprawiają jogging. A jogging powoduje zadyszkę.

Opałka czuje się awangardowy, mimo tego że nie eksperymentuje. Trwając przy własnej idei chce dać świadectwo wiary. Także w sztukę.

Dziesięciu do Jednego

Podczas wernisażu Arsenał wypełnił się po brzegi. Wystawę podzielono na dwie części. W jednej z sal pokazano tylko fotograficzne autoportrety, w innej rysunki tuszem – Detale, czyli niewielkie kartki papieru drobiazgowo wypełnione rzędami cyfr. Kilkanaście prac artysty oglądało jednocześnie kilkadziesiąt osób.

Jednak Opałka marzy o sytuacji, w której widz znajduje się sam na sam z jego sztuką. Ma wtedy szansę powtórzenia klimatu medytacji, który towarzyszy artyście podczas wypełniania płaszczyzny cyframi.

Myślenie i malowanie

Kiedy pod koniec lat 60. Roman Opałka rozpoczął malowanie obrazów liczonych było to gest konceptualny.

Poprzez rejestrację kolejnych momentów ujawniała się nie tyle zmienność rzeczy, co ich nieustanny bieg. Jakby artysta chciał pokazać, że tak naprawdę nic się nie zmienia. Liczby na obrazach są milczące, bo mówią wciąż to samo.

Po prawie trzydziestu latach Roman Opałka nie sprawia już wrażenia artysty konceptualnego, manifestującego gest.

Miliony cyfr stały się przecież zapisem jego życia.

Gerard Radecki
Maciej Kosakowski

archiwum

Polityka cyborgów
9.04 — 30.05.2021
wernisaż: 9.04.2021, g. 18.00
Aurora
Michael Wittassek
30.04 — 30.05.2021
wernisaż online: 30.04.2021, g. 18.00
AMZN
Tytus Szabelski
29.01 — 28.03.2021
Bieguny. Dialogi młodych: INNY – edycja 4.
edycja 4.
19.02 — 28.03.2021
Biennale Grafiki Studenckiej
XII edycja
5 — 28.03.2021
wernisaż: 5.03.2021, g. 18.00
Nowa Kolekcja
27.11.2020 — 28.02.2021
Brzeginki
Justyna Górowska
9.10 — 10.01.2021
Magiczne zaangażowanie
18.09 — 15.11.2020